Ubi to... Ibi tego...
Gdzie Ty... Tam ja...
Kilka słów...
2009-02-26

W dzisiejszej notce napiszę o tym, że ubóstwiam zespół Feel ( bedę szczera... może nie tyle calutki zespół, co Piotra Kupichę;))...
Gdy usłyszałam po raz pierwszy Jego głos od razu mi sie spodobał i tak jest do teraz... Byłam 3 razy na Jego koncercie, jak to się mówi 'do trzech razy sztuka', czwarty raz już chyba nie pójdę z pewnych przyczyn:(
Te koncerty... niesamowite przeżycia.... móc zobaczyć i usłyszeć swojego ulubieńca na żywo, a nawet go dotknać... ajj ;) Razem z moją koleżanką byłyśmy takie szalone, że poszłyśmy pod tylne wejście i czekałysmy aż On wyjdzie... Teraz tego nie żałuje:) dzięki temu mogłam stac obok Niego, trzymać się Go, a koleżanka zrobiła fotke:) Boże... a gdy mi powiedział wtedy zwykłe 'cześć' to nie wiedziałam co robić hehe, zaniemówiłam:) Ahh... wspomnienia:)
Na drugim koncercie nie miałam takiego szczęścia, ponieważ musiałam się spieszyć do domu.
Trzeci jest także niezapomniany:) Był to dzień, w którym zespół odbierał nagrodę w Opolu... Na koncert jechałam z koleżanką pociągiem, byłyśmy na miejscu o 14, a koncert miał się zacząc ok.21-22:/ ...Tyle godzin czekania... W dodatku wieczorem, gdzieś po 20 zrobiło się strasznie zimno... My ubrane w cieńkie bluzeczki i żakieciki nieźle zmarzłyśmy... brrr... gdy sobie to przypomnę to mnie dreszcze przechodzą... Na całe szczęście koncert był super!:) ... a po koncercie udało Nam się zdobyć autograf Łukasza Kożucha, zrobić z Nim pamiątkowe fotki oraz wręczyć miśka dla całego zespołu:)
To tyle moich przygód z Feel'em :(
Chciałabym jeszcze kiedyś móc ich (czyt. Go - Piotrka) zobaczyć. Marzenia...
Na potwierdzenie tego dodam jakąś fotke.


Pozdrawiam Was!!














 


2009-02-24



Świat... okrutny...? Ludzie... fałszywi... ? Troche tak, troche nie.....

Mam 19 lat... 5 lat temu poznałam przez internet pewnego chłopaka...przez całe 2 lata pisaliśmy na gg... nie mogliśmy się spotkać ze względu na odległość między naszymi miejscowościami (przeszło 300 km). Może dla niektórych to dziwne, ale zakochałam sie w Nim, zresztą On we mnie tez.
Pewnego dnia w końcu się spotkaliśmy. On... był taki piękny, taki jakiego Go sobie wyobrażałam, nawet ładniejszy niż na zdjęciu. Mogłam cieszyć się , ale nie długo. Później znów wróciłam do szarej rzeczywistości, do problemów, łez.... Drugi raz spotkałam się z Nim po 4 miesiącach. Spędziłam z Nim fantastyczne dwa tygodnie ferii. Wtedy dowiedziałam sie, że mój ukochany musi wyjechać.
Świat się zawalił. Rozstanie trwało aż pół roku. Było to najgorsze 6 miesięcy w moim życiu. Telefony, smsy nie wystarczały. Tęsknota była coraz większa i większa. Do tego dochodziły inne poblemy... w domu... w szkole... problem z samą sobą... nie potrafiłam sobie z tym wszystkim poradzić... zbyt często sie poddawałam. Osłabiła się moja odporność. Często chorowałam, a co za tym idzie miałąm zaległości w szkole. Nienawidziałam prawie wszystkich, nauczycieli, którzy nie potrafili docenić moich starań, koleżanek, które nic nie rozumiały, a nawet najbliższych, którzy mówili tylko "weź się w garść".
Gdy nadszedł czerwiec byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Mogłam być z Nim cały czas, mogłam się do Niego przytulić, porozmawiać, powiedzieć Mu jak bardzo Go kocham. Jednak bałam się kolejnego rozstania.
Wrzesień zbliżał się wielkimi krokami. Wiedziałam, że po raz kolejny tego nie przetrwam, że po prostu zabraknie mi sił do dalszego życia, do dalszej walki z codziennością. Myślałam, zastanawiałam się...
Postawiłam wszystko na jedną kartę. Wybrałam miłość. W klasie maturalnej zrezygnowałam ze szkoły (wiem, że to głupota, ale wiem też, że będąc w depresji nie zdałabym matury). Postanowiłam z Nim być na zawsze. Zaręczyliśmy się. Mamy wspólne plany. Jednak nie wszystko jest takie piękne. On ma problemy z rodzicami, moja mama jest chora, ojciec nie żyje. Jednak wierzę, że kiedyś wszystko będzie okej, że za te wylane łzy ja i On dostaniemy trochę szczęścia na dłużej.
Wierzę, że uda Nam sie znaleźć pracę (oczywiście za granicą, bo w Polsce z moim wykształceniem gimnazjalnym to nie bardzo). Wierzę, że kupimy mieszkanie, wyposażenie do niego, że kiedyś w nim zamieszkamy, że pójdę dalej się uczyć, że później bedziemy mieli dwoje dzieci, kota i rybki. Wiem, że będzie ciężko, ale mam nadzieję, że razem będzie lepiej... łatwiej... chociaż... już jest lepiej.
Dobrze mieć kogoś kochającego, kto rozumie nasze poblemy....


<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Księga gości
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL